Uwaga!


Taka mała uwaga... Nie lubię trzymać się kanonów, więc może zdarzyć się, że Sasuke będzie beksą, Itachi trochę ciapowaty, a Naruto bardzo wredny... A postacie pomieszają się zupełnie - będą też miały inny wiek, może nawet stopień pokrewieństwa itp.


NIE ZAPOMINAJCIE PROSZĘ O KOMENTARZACH

sobota, 5 sierpnia 2017

Słodko-gorzka zemsta - Rozdział 9

Witajcie.
Przepraszam za opóźnienie w publikacji, ale wczoraj mój Internet trochę odmówił posłuszeństwa... :-)
Zapraszam do lektury i komentowania.

*************************

Rozdział 9

Następnego dnia Naruto przyjechał po bruneta kilka minut przed siedemnastą. Mimo to Sasuke już był gotowy do wyjścia.
- Aż tak strasznie za mną tęskniłeś? - zapytał blondyn, otwierając przed nim drzwi samochodu.
- Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo... - brunet uśmiechnął się do niego - Chociaż chyba wiem... - zdołał powiedzieć, zanim kochanek go pocałował.
- To tylko maleńki przykład... - Naruto z trudem oderwał się od niego - Jedźmy zanim wywołam jakiś skandal...
Sasuke zachichotał nieco nerwowo i zapiął pas. W kinie obaj mieli problem ze skupieniem się na filmie, choć z zupełnie różnych powodów. Brunet rozmyślał o ich kolejnym wspólnym wieczorze - a raczej nocy - natomiast blondyn... o czymś zupełnie innym. WIELKI DZIEŃ zbliżał się coraz bardziej, a on miał coraz więcej wątpliwości... Widział jak mocna więź łączy jego chłopaka z bratem i był pewien, że ten strasznie przeżyje to, co się stanie... Ale przecież nie mógł zrezygnować ze swoich zamiarów, kiedy był tak blisko celu! "Cokolwiek bym nie zrobił, ktoś ucierpi... - pomyślał ponuro - Ale tak to jest, kiedy trzeba wybrać między dżumą a cholerą..." Tak się zamyślił, że nie zauważył, że Sasuke mu się przygląda - i to od dłuższej chwili. Gdy w pewnym momencie poczuł na ramieniu delikatny dotyk, aż podskoczył. Odwrócił się gwałtownie i... spojrzał prosto w czarne oczy swojego chłopaka.
- Naruto... Coś nie tak? - zapytał brunet cicho, a w jego głosie dało się słyszeć zaniepokojenie.
- Nie, nie! - zaprzeczył natychmiast Naruto, po czym złapał go za rękę i pocałował jej wnętrze - Po prostu zamyśliłem się... Nie chciałem cię wystraszyć.
- W porządku... - Sasuke uśmiechnął się do niego, a na jego policzkach wykwitł rumieniec, na szczęście niezbyt widoczny w panującym półmroku.
- To dobrze... - blondyn cmoknął go szybko w usta - Oglądajmy dalej uważnie ten film, kochanie... Kto wie, może nas trochę... zainspiruje?
Brunet pobłogosławił kinowe ciemności, gdyż poczuł, że policzki płoną mu żywym ogniem. mamrocząc coś cicho usiadł prosto i wbił wzrok w ekran. Naruto zachichotał niemal bezgłośnie, po czym poszedł w jego ślady. Film skończył się czterdzieści pięć minut później. Blondyn zawiózł swojego chłopaka prosto do jego domu, chociaż wcześniej miał nieco inne zamiary. Itachiego zastali w salonie, przy desce do prasowania.
- Już jesteście... - powiedział - To dobrze. Sasuke, nie czekaj na mnie, wrócę jutro około południa... Albo po południu.
- Dobrze... - Sasuke poczerwieniał lekko.
Braterska sugestia była dość wyraźna... Wkrótce potem Itachi wyszedł... A wtedy Naruto niespodziewanie przyciągnął swojego chłopaka do siebie.
- Nie martw się, zdążę wyjść w porę... - wyszeptał cicho wprost do jego ucha.
- Nie wątpię... - mruknął brunet, spoglądając mu w oczy - Wolisz na kolację kanapki czy zamawiamy pizzę?
- Zdecydowanie kanapki...  - blondyn uśmiechnął się do niego - Wtedy nie będę musiał czekać długo na deser...
Sasuke poczerwieniał po raz kolejny i wymamrotał coś niewyraźnie, po czym zabrał go do kuchni. Zrobienie kanapek zajęło im dłuższą chwilę, ponieważ Naruto co i rusz przytulał swojego chłopaka lub całował go w kark. Te drobne pieszczoty rozpaliły bruneta... Kiedy posiłek dobiegł końca, bez oporów dał się zaciągnąć do łazienki. Gdy się tam znaleźli, blondyn pocałował go namiętnie i wsunął mu dłoń pod koszulkę.
- Od dawna marzył mi się wspólny prysznic... - szepnął, błądząc nią po jego brzuchu.
- I mi także... - Sasuke zadrżał lekko, czując jaka jest ciepła.
Jednocześnie wyobraził sobie, jak śliskie od wody i żelu dłonie Naruto wędrują po jego ciele, a zwinne palce wślizgują się do jego dziurki, by go przygotować na więcej... I aż jęknął, czując że reaguje na te myśli. Blondyn uśmiechnął się do siebie zwycięsko i zaczął go rozbierać - a brunet bardzo chętnie mu w tym pomagał. Gdy był już nagi, niebieskooki również pozbył się swoich ubrań.
- Gotowy? - zapytał, biorąc go za rękę.
- Dla ciebie zawsze i wszędzie... - odparł bez namysłu Sasuke.
I zaczerwienił się, zdając sobie sprawę, jak dwuznacznie to zabrzmiało. Naruto tylko zachichotał, po czym wciągnął go do kabiny prysznicowej. Całując się dopasowali temperaturę wody do swoich potrzeb i zaczęli się wzajemnie myć. Zarumieniony od ciepła i pieszczot brunet wyglądał tak pociągająco, że blondyn szybko znalazł się na skraju wytrzymałości... Opanował się z najwyższym trudem, ale jego coraz bardziej gwałtowne ruchy i przyspieszony oddech wyraźnie świadczyły o wielkim podnieceniu... Sasuke dostrzegł to i w przypływie odwagi postanowił zakończyć tą "zabawę"... Odwrócił się do Naruto plecami i oparł o kafelki, wypinając pośladki.
- Chcę cię teraz... - szepnął zmysłowym głosem, kręcąc lekko biodrami.
Takiemu zaproszeniu blondyn nie mógł się oprzeć... Błyskawicznie naniósł więcej żelu na swój członek, po czym przylgnął do pleców bruneta, rozsunął mu pośladki i wszedł w niego do końca. Sasuke jęknął cicho z bólu, gdyż nie był do końca rozciągnięty... Ale kiedy Naruto trafił w jego prostatę, wszelkie niedogodności odeszły w zapomnienie. Poruszył gwałtownie biodrami, by poczuć to cudowne uczucie jeszcze raz.
- Ach... - jęknął, starając się dopasować swoje ruchy do ruchów partnera - Och Naruto... Tak... Mmm, tak... Proszę...
Blondyn ochoczo spełnił jego prośbę.  Dawno z nikim nie było mu tak dobrze... Właściwie to chyba nigdy. Mocniej chwycił biodra bruneta, unieruchamiając je o pchnął mocno, wchodząc w niego głębiej. Sasuke krzyknął głośno, szczęśliwy że woda zagłusza jego okrzyki i jęki.
- Och, tak! - krzyczał raz po raz, czując narastającą przyjemność - Naruto... Achch... Ja... Nnn, tak... Ooooch... Proszę... Tak... Jeszcze... Agh... raz... Ooooch...
Naruto przyspieszył ruchy, chwycił jego członek w dłoń zaczął nią szybko poruszać. Kilka chwil później brunet doszedł z głośnym krzykiem, a on osiągnął szczyt wkrótce po nim. Nie wysunął się jednak z niego od razu lecz po krótkim odpoczynku zaczął poruszać się powoli, a potem coraz szybciej... I w zdumiewająco krótkim czasie obaj ponownie doszli. Sasuke czuł się wspaniale - wręcz wykończony, ale jednak szczęśliwy... Kocham cię... - szepnął w myślach, patrząc na swojego chłopaka."

***

W tym samym czasie Gaara i Kiba spotkali się na kolejnej "randce", tym razem znów w mieszkaniu tego pierwszego.
- Jesteś jakiś nieswój... - zauważył w pewnym momencie szatyn, gdy oparci o siebie oglądali jakiś film.
- Eee tam, wydaje ci się... - mruknął rudowłosy, ale tak jakoś bez wielkiego przekonania.
- Wydaje mi się? - Kiba uniósł brwi do góry - Nawet nie próbujesz się do mnie dobierać, a zwykle jak jesteśmy sami, nie możesz rąk odkleić od mojego tyłka...
- Och ty napaleńcu! - Gaara momentalnie wyprostował się i położył go na kanapie, po czym zawisł nad nim.
- No i o to chodzi... - szatyn wyszczerzył zęby w radosnym uśmiechu i zarzucił mu ręce na szyję.
Rudowłosy nie protestował zbytnio... Lubił seks, a ten z Kibą sprawiał mu wyjątkową przyjemność. Niewiele myśląc wsunął dłoń w ego spodnie.
- No i o to chodzi... - powtórzył szatyn, patrząc na niego spod opuszczonych lekko powiek.
I on lubił seks, a Gaara potrafił go rozbudzić szybciej i bardziej niż ktokolwiek przed nim... Dlatego pozwalał mu na dużo więcej niż któremukolwiek z  poprzednich partnerów. Nagle jęknął głośno, gdyż poczuł palce kochanka pod materiałem bokserek.
- Zdejmij je... - wykrztusił.
- To poproś ładnie... - rudowłosy z bezczelnym uśmiechem poruszył ręką.
Kiba chciał popatrzeć na niego karcąco, ale coś mu nie wyszło... Z jego ust wyrwał się zdradziecki jęk przyjemności. 
- Zdejmij je, proszę... - wyszeptał - W zamian zrobię ci dobrze ustami... - Dwa razy... Albo trzy...
Gaara zaśmiał się cicho, po czym spełnił jego prośbę.
- Trzymam cię za słowo... - powiedział, całując go.
Szatyn odwzajemnił pocałunek i... zapomniał o całym świecie. Ale niespełna godzinę później klęczał z głową pomiędzy rozsuniętymi udami siedzącego na kanapie rudowłosego i z zapamiętaniem pieścił jego członek ustami, tak jak obiecał. Ten pozwalał mu niemal na wszystko, a na koniec wplótł palce w jego włosy i przytrzymał mu głowę, po czym doszedł w jego gardło. Kiba połknął nasienie i spojrzał na niego.
- Mam kontynuować? - zapytał, oblizując lekko wargi.
- Później... - Gaara wyciągnął rękę i pomógł mu wstać, a potem posadził go sobie na kolanach.
Szatyn milczał, nie wiedząc co się dzieje. Partner naprawdę był nieswój, nawet jeśli temu zaprzeczał... Rudowłosy zaś zbierał się na odwagę - i w końcu mu się to udało.
- Kiedy Naruto zaproponował mi, żebym się tobą zaopiekował, nie byłem szczególnie chętny... - zaczął - Ale teraz... To już wyszło poza układ, Kiba - spojrzał w oczy kochanka - Chciałbym żebyśmy byli razem nie tylko w łóżku, ale tak na poważnie... Zostaniesz moim chłopakiem?
Zszokowany Kiba aż otworzył usta. Nie spodziewał się ani takiego wyznania, ani tym bardziej propozycji...
- T... Tak... - wykrztusił wreszcie - Tak... Oczywiście, że tak! - zarzucił Gaarze ręce na szyję i pocałował go.
Rudowłosy natychmiast odwzajemnił pocałunek, po czym położył szatyna na kanapie i zaczął go na nowo pobudzać. Nie było to trudne, bowiem szczęśliwy Kiba odbierał wszytko z większą intensywnością... I nie minęło kilkanaście minut, gdy po raz kolejny krzyczał z rokoszy.