Uwaga!


Taka mała uwaga... Nie lubię trzymać się kanonów, więc może zdarzyć się, że Sasuke będzie beksą, Itachi trochę ciapowaty, a Naruto bardzo wredny... A postacie pomieszają się zupełnie - będą też miały inny wiek, może nawet stopień pokrewieństwa itp.


NIE ZAPOMINAJCIE PROSZĘ O KOMENTARZACH

sobota, 14 października 2017

Słodko-gorzka zemsta - Rozdział 10

Witajcie.
Tak, wzrok Was nie myli... To kolejna notka, kolejny rozdział "Słodko-gorzkiej zemsty". Jadąc dziś pociągiem na zajęcia poczułam taki przypływ weny, że mogłam dotrzymać słowa i dokończyć ją - a nawet zacząć pisanie kolejnego rozdziału :) Zatem wiwat pociągi... :)
A teraz nie przedłużam już, zapraszam do czytania i komentowania.

*************************

Rozdział 10

Blondyn i brunet obudzili się dość późnym przedpołudniem.
- Jak ci się spało? - zapytał Naruto, przyciągając swego chłopaka do pocałunku.
- Mmm... - Sasuke przeciągnął się - Cudownie... Chciałbym, żeby tak było częściej.
- Nie wiem, czy twój brat byłby z tego zadowolony...
- Itachi mnie kocha... - powiedział brunet z wielką pewnością - I na pewno nie miałby nic przeciwko.
- Hmm... - blondyn postanowił porzucić ten temat - Za dwa tygodnie są moje urodziny... Chciałbym spędzić je tylko z tobą, ale obawiam się, że to mało prawdopodobne... Chłopaki zatruliby mi życie, gdybym nie zrobił imprezy.
- No to trzeba ją zrobić... - Sasuke uśmiechnął się do niego - Nie wypada zawieść kolegów... I koleżanek oczywiście. Ja mam urodziny dopiero w połowie marca... A co chciałbyś dostać w prezencie?
- Co? - Naruto spojrzał na niego z namysłem - Pewnego przystojnego chłopaka o czarnych włosach i oczach...
Brunet zaśmiał się.
- Jego możesz mieć zawsze... - powiedział - A ja pytam poważnie.
- Ja zaś poważnie odpowiadam... - blondyn objął go ramieniem - Jesteś najwspanialszym prezentem jaki mogę otrzymać, Sasuke.
Sasuke z radości omal nie uniósł się do góry. Takie słowa były dla niego bliskie wyznaniu miłości...
- To może chciałbyś część prezentu już teraz? - zapytał, zaglądając swojemu chłopakowi w oczy.
- Niestety mamy dziś za mało czasu na to, co chciałbym z tobą zrobić... - Naruto wolno przyciągnął bruneta do siebie - Gdyby twój brat nas nakrył...
- Ale Itachi... wie że my... - Sasuke poczerwieniał.
- Ale to nie to samo... - blondyn cmoknął go w czoło.
Brunet musiał przyznać mu rację. Jeszcze pamiętał, jak będąc trzynastolatkiem niechcący nakrył brata i jego ówczesną dziewczynę w łóżku... I to, jaki potem był zakłopotany.
- Więc wstajemy? - zapytał.
- Wstajemy... - Naruto usiadł na łóżku.
Wcale mu się do tego nie spieszyło, ale wiedział, że to konieczne. Po szybkim prysznicu chłopcy zjedli śniadanie, a potem blondyn wrócił do siebie. Ku swojej irytacji pod bramą dostrzegł chłopaka o długich, białych włosach.
- Diabli go nadali... - mruknął.
Zatrzymał samochód na wjeździe i wysiadł.
- Co tu robisz, Hozuki? - zapytał bez wstępów.
- Jak to co? - białowłosy podszedł do niego - Czekam na ciebie... Dawno się nie widzieliśmy...
- Mówiłem ci, że między nami wszystko skończone... Mam chłopaka którego kocham i nie mam zamiaru wracać do przeszłości.
- Pewnie nie byłby zadowolony gdyby się dowiedział, że odwiedzasz nocne kluby dla gejów... - nieznajomy zmrużył lekko swoje fiołkowe oczy.
- Nic ci do tego, Hozuki! - warknął Naruto, czując że lada chwila wybuchnie - I nie próbuj mnie szantażować, bo łatwo mogę odpłacić ci pięknym za nadobne...
- Grozisz mi? - fiołkowooki spojrzał na niego gniewnie.
- Tylko cię ostrzegam... - blondyn złapał go za klapy płaszczyka i przyciągnął do siebie - Nie waż się zbliżać do Sasuke, bo inaczej powiem o wszystkim twojemu bratu... - wysyczał, patrząc mu w oczy - A nie wątpię, że doktor prawa Mangetsu Hozuki nie będzie zachwycony faktem, że jego cudowny braciszek Suigetsu pracuje w nocnym klubie dla gejów jako tancerz erotyczny i chłopak do towarzystwa... I że cieszy się dużym wzięciem...
- Dobra, starczy! - warknął Suigetsu - Nic mu nie powiem... Zadowolony?!
Był wściekły, ale obawa przed reakcją starszego brata na wieść o jego "zajęciu" zwyciężyła... Nie wątpił, że Mangetsu nie tylko wściekłby się na niego i wysłał go do szkoły z internatem o profilu wojskowym, ale jeszcze w międzyczasie wtłukł mu tak, że zapamiętałby to do końca życia... Aż zazgrzytał zębami z bezsilności.
- Świetnie... - Naruto puścił go i uśmiechnął się z lekką wyższością - Zjeżdżaj Hozuki, tylko w podskokach...
Fiołkowooki odrzucił go jeszcze gniewnym spojrzeniem, po czym obrócił się na pięcie i odszedł szybkim krokiem, aż zafurkotał za nim bladofioletowy szaliczek. Blondyn parsknął cicho. "Może i tyłek ma niezły i potrafi nim wywijać, ale poza tym to ma pusto w głowie... - pomyślał, po czym wrócił do samochodu, otworzył bramę pilotem i wjechał na teren posesji."


***

Czas do urodzin Naruto minął nadzwyczaj spokojnie. Blondyn nadal spotykał się z brunetem, ale nie zaniedbywał też swojej sprawy... Hinata patrzyła na niego z troską wzrastającą w miarę upływu czasu.
- Naruto... - zaczęła trzy dni przed jego urodzinami - Na pewno wiesz co robisz?
- Tak... - odparł spokojnie Naruto - Wiem.
- Sasuke...
- Jakoś to załatwię... Wiesz przecież, że jestem dobry w bajerowaniu - blondyn starał się mówić lekko, nawet z pewną nonszalancją.
Ale widać niespecjalnie mu to wychodziło, gdyż w sercu jasnookiej zapaliła się iskierka nadziei.
- Rób jak uważasz... - powiedziała na pozór obojętnie - Ale nie zapominaj o tym, co ci powiedziałam. Sasuke jest niewinny... I naprawdę cię kocha - to mówiąc odeszła szybko w stronę wyjścia z parkingu.
- Wiem o tym... - szepnął Naruto - Wiem i też go kocham, ale... Ale nie mogę pozwolić, żeby ci dranie uniknęli kary, nawet jeśli jednym z nich jest brat Sasuke!
Otrząsnął się szybko z tych niewesołych rozmyślań, podniósł z ziemi dwie torby z zakupami i podążył do samochodu. Tydzień po urodzinach wypadały Walentynki i tym razem miał zamiar uczcić je tylko ze swoim chłopakiem - w domu, przy stole zastawionym własnoręcznie przygotowanymi potrawami... I oczywiście w łóżku.


***

W dzień imprezy urodzinowej jedynaka komendant taktownie wyjechał z domu po wczesnym obiedzie, śmiejąc się że inaczej pewnie musiałby spacyfikować towarzystwo.
- I wreszcie trochę sobie zaszaleję, tak jak mnie zachęcasz, synu... - dodał jeszcze.
- Czas najwyższy, tato... - odparł z uśmiechem blondyn - Czas najwyższy...
"W końcu ojciec dopiero skończy czterdzieści lat... - pomyślał, gdy za Minato zamknęły się drzwi - Nie może wiecznie tylko pracować i być sam! "


***

Sasuke zjawił się w domu swojego chłopaka dobrą godzinę przed planowanym rozpoczęciem zabawy.
- Wszystkiego najlepszego... - powiedział, wręczając mu sporą paczkę.
- Dziękuję, Sasuke... - Naruto odstawił ją na stół, po czym przyciągnął go do siebie i pocałował - Ale tak jak mówiłem ty jesteś tym, co najbardziej chciałbym dostać...
- A więc na co czekasz? - brunet uśmiechnął się do niego nieco przekornie.
Blondyn zaśmiał się cicho, po czym chwycił go na ręce i zawirował z nim wkoło.
- W takim razie chodźmy... - powiedział - Nie ma co dłużej zwlekać, bo jeszcze ktoś nam przeszkodzi...
Sasuke zachichotał cicho i mocniej objął go za szyję. Naruto zaniósł go do swojego pokoju, po czym postawił go na podłodze i szybko zaczął rozbierać, a brunet odwzajemnił mu się tym samym.
- Dobrze, że nie jestem dziewczyną... - powiedział, gdy nadzy padli na łóżko, obejmując się - Bo wtedy zepsułbym sobie fryzurę i makijaż i wszystko mogłoby się wydać...
- Masz rację... - blondyn wsunął dłoń między jego uda i wybadał dziurkę - Mmm, jak ty na mnie działasz... - szepnął, wsuwając do jego wnętrza dwa palce na raz.
- Ach! - Sasuke jęknął cicho, lekko zaciskając mięśnie - Naruto...
Naruto szybko nakrył jego usta swoimi, po czym zaczął go rozciągać. Brunet momentalnie zapomniał o lekkim dyskomforcie, czując narastające z każdą chwilą podniecenie. Szalał za swoim chłopakiem i kiedy byli razem sami, czuł się wręcz zawiedziony, gdy TEGO nie robili...
- Oooch... Tak... - jęknął głośniej, gdy palce blondyna poruszyły jego czuły punkt - Naruto... Tak... Oooch... Proszę... Nnn... Jeszcze...
- Wedle życzenia... - Naruto uśmiechnął się do niego i zdecydowanie poruszył palcami.
Z ust Sasuke wyrwał się kolejny okrzyk. Niemal bez udziału woli wypchnął biodra do góry, mocniej nabijając się na pieszczącą go dłoń. Chciał więcej, o wiele więcej... Ale blondyn z premedytacją doprowadzał go niemal na sam szczyt, by po chwili zwolnić tempo. Jednak w pewnym momencie brunet już miał wręcz zażądać, by Naruto wreszcie przestał się z nim bawić, ten zabrał palce i wsunął się w niego gładko, do samego końca.
- Aaach!!! - krzyknął Sasuke, czując jego pulsującą, gorącą męskość - Tak... Naruto, tak... Proszę... - pierwszy zaczął się poruszać, zachęcając kochanka do tego samego.
Blondyn odpowiedział na jego ruchy, wchodząc w niego szybko i głęboko. Zachowanie chłopaka bardzo go podniecało, tak samo jak to, że kochali się bez zabezpieczenia...
- Tak, ooch, tak!!! - krzyczał brunet, obejmując go nogami w pasie - Jeszcze... Aaach... Chcę... Oooch... Mocniej...
Bez żadnego skrępowania wyrażał przeżywaną rozkosz... A Naruto chętnie mu ją dawał. wkrótce potem obaj doszli, niemal jednocześnie.
- To był naprawdę najwspanialszy prezent, jaki mogłem dostać... - powiedział cicho blondyn, wysuwając się powoli ze swojego chłopaka - I Sasuke, ja... Kocham cię - wyznał nagle, niespodziewanie nawet dla samego siebie.